- Zwykła rzecz choroba
invest komfort |nowe inwestycje bydgoszcz |Darmowe pozycjonowanie
„— Zwykła rzecz choroba płuc. Każdy niemal, kto pracuje pod ziemią, nabawia się tego. Prawdopodobnie nie przeżyje zimy.
Nieco później przyszedł Jacques Verney, Był niskiego wzrostu, miał pochyłe ramiona i głęboko osadzone, melancholijne oczy ludzi z Borinage. Z uszu i nosa sterczały mu kępki włosów, a nad zaczerwienionymi powiekami krzaczaste brwi, głowę natomiast miał łysą. Posłyszawszy, że Vincent jest kaznodzieją i chce dopomóc górnikom, westchnął ciężko
— Och, panie, już niejeden tego próbował. Tutaj jednak nic się nie da odmienić.
— Czy doprawdy warunki w Borinage są takie złe — dopytywał się Vincent.
Jacques milczał chwilę, potem rzekł
— Nie dla mnie osobiście. Matka nauczyła mnie za młodu czytać, tak że w końcu zrobiono mnie sztygarem. Mam mały murowany domek przy drodze do Wasmes i nie głodujemy. Nie mogę się więc uskarżać.
Aiak kaszlu przerwał mu mowę. Vincent miał wrażenie, że gwałtowne wstrząsy rozerwą Verncyowi płaską klatkę piersiową. Vevney podszedł do drzwi, kilkakrotnie wypluł Ilegmę na ulicę, następnie usiadł z powrotem w ciepłej kuchni, delikatnie szarpiąc wystające mu z nosa i uszu włoski.
— Pan pojmuje, miałem lat dwadzieścia dziewięć, gdy zostałem sztygarem; z płucami moimi było już wówczas źle. Mimo to nie wiodło mi się w ostatnich latach najgorzej. Ale górnicy... — Spojrzał na Madame Denis i zapytał — Jak pani sądzi Czy mam go wziąć z sobą do Henryka Decrucq“(8)
serwisowanie turbosprężek |kominy |karta pamięci
„— Zwykła rzecz choroba płuc. Każdy niemal, kto pracuje pod ziemią, nabawia się tego. Prawdopodobnie nie przeżyje zimy.
Nieco później przyszedł Jacques Verney, Był niskiego wzrostu, miał pochyłe ramiona i głęboko osadzone, melancholijne oczy ludzi z Borinage. Z uszu i nosa sterczały mu kępki włosów, a nad zaczerwienionymi powiekami krzaczaste brwi, głowę natomiast miał łysą. Posłyszawszy, że Vincent jest kaznodzieją i chce dopomóc górnikom, westchnął ciężko
— Och, panie, już niejeden tego próbował. Tutaj jednak nic się nie da odmienić.
— Czy doprawdy warunki w Borinage są takie złe — dopytywał się Vincent.
Jacques milczał chwilę, potem rzekł
— Nie dla mnie osobiście. Matka nauczyła mnie za młodu czytać, tak że w końcu zrobiono mnie sztygarem. Mam mały murowany domek przy drodze do Wasmes i nie głodujemy. Nie mogę się więc uskarżać.
Aiak kaszlu przerwał mu mowę. Vincent miał wrażenie, że gwałtowne wstrząsy rozerwą Verncyowi płaską klatkę piersiową. Vevney podszedł do drzwi, kilkakrotnie wypluł Ilegmę na ulicę, następnie usiadł z powrotem w ciepłej kuchni, delikatnie szarpiąc wystające mu z nosa i uszu włoski.
— Pan pojmuje, miałem lat dwadzieścia dziewięć, gdy zostałem sztygarem; z płucami moimi było już wówczas źle. Mimo to nie wiodło mi się w ostatnich latach najgorzej. Ale górnicy... — Spojrzał na Madame Denis i zapytał — Jak pani sądzi Czy mam go wziąć z sobą do Henryka Decrucq“(8)
serwisowanie turbosprężek |kominy |karta pamięci