Z nocy-Obudziłem się znów
stabilizator kolanowy |huomenlahjakuvaus |szkolenia informatyczne
„Z nocy
Obudziłem się, znów śnił mi się wóz cyrkowy (ale właśnie czy naprawdę „znów"), obudziłem się z wrażeniem powtarzalności tego snu, jakbym go już znał z poprzednich nocy. Coraz mniej nowych snów, prawie wszystkie wydają mi się znajome, są w nich intymne odniesienia do jakichś poczętych już wątków i budzę się niepewny, czy to pierwszy raz... czy już kiedyś... dawniej Tak samo z tym wozem. Wagon, coś w rodzaju klatki wybitej w środku blachą, u góry dwie wąskie zakratowane luki i wewnątrz zapach przyschniętej krwi czy resztek mięsa Nie ma koni, wóz jest wyprzężony, stoi w pustej i płaskiej równinie, z dyszlem zarytym w błocie. Wchodzę z tyłu po śliskich schodkach i... Boże mój, są tam oboje! Więc żyli przez cały czas w tym wagonie, a ja uznałem ich za zmarłych. I nawet jakby odmłodnieli, mimo tych barłogów i strzępów; podobni do swych fotografii z lat dwudziestych; było jej do twarzy w modnym turbanie, a jemu z przystrzyżo
nym wąsem, który później zgolił. Stoję, uśmiecham się aha, więc to tak przez te wszystkie lata w cygańskim wozie, z pieskami i kotkami żadnego listu ani wiadomości I proszę, piękne skutki brudne posłania, szare szmaty na czołach... Tłumaczą się przede mną zawstydzeni, no tak się jakoś złożyło, powinienem zrozumieć i nie gniewać się. Nie gniewam się i to jest najdziwniejsze wrażenie tego snu, jego światło i barwa — to, że stoję nad nimi taki pobłażliwy i wyrozumiały, a zarazem nieco rozbawiony dobrze już, dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz. I to, że oni w tym wozie zupełnie sami i że wóz w pustym krajobrazie także zupełnie sam. Pewnie nawet nie wiedzieli, kiedy ich tu porzucono, przyjechałem o świcie, w samą porę. Więc teraz będę musiał ich stąd zabrać, przyzwoicie urządzić, wynająć mieszkanie... Lecz na sekundę przed obudzeniem orientuję się, że nie, wszystko inaczej oni chcą tu zostać, patrzą na mnie z obawą — im tu dobrze, woleliby zostać w tym wozie. I budzę się ze śmiechem czy jękiem, z uczuciem, że znam tę pointę. Śniła mi się już kiedyś Sen czy wznowienie snu“(9)
Kolektory słoneczne |tanie opony |forex
„Z nocy
Obudziłem się, znów śnił mi się wóz cyrkowy (ale właśnie czy naprawdę „znów"), obudziłem się z wrażeniem powtarzalności tego snu, jakbym go już znał z poprzednich nocy. Coraz mniej nowych snów, prawie wszystkie wydają mi się znajome, są w nich intymne odniesienia do jakichś poczętych już wątków i budzę się niepewny, czy to pierwszy raz... czy już kiedyś... dawniej Tak samo z tym wozem. Wagon, coś w rodzaju klatki wybitej w środku blachą, u góry dwie wąskie zakratowane luki i wewnątrz zapach przyschniętej krwi czy resztek mięsa Nie ma koni, wóz jest wyprzężony, stoi w pustej i płaskiej równinie, z dyszlem zarytym w błocie. Wchodzę z tyłu po śliskich schodkach i... Boże mój, są tam oboje! Więc żyli przez cały czas w tym wagonie, a ja uznałem ich za zmarłych. I nawet jakby odmłodnieli, mimo tych barłogów i strzępów; podobni do swych fotografii z lat dwudziestych; było jej do twarzy w modnym turbanie, a jemu z przystrzyżo
nym wąsem, który później zgolił. Stoję, uśmiecham się aha, więc to tak przez te wszystkie lata w cygańskim wozie, z pieskami i kotkami żadnego listu ani wiadomości I proszę, piękne skutki brudne posłania, szare szmaty na czołach... Tłumaczą się przede mną zawstydzeni, no tak się jakoś złożyło, powinienem zrozumieć i nie gniewać się. Nie gniewam się i to jest najdziwniejsze wrażenie tego snu, jego światło i barwa — to, że stoję nad nimi taki pobłażliwy i wyrozumiały, a zarazem nieco rozbawiony dobrze już, dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz. I to, że oni w tym wozie zupełnie sami i że wóz w pustym krajobrazie także zupełnie sam. Pewnie nawet nie wiedzieli, kiedy ich tu porzucono, przyjechałem o świcie, w samą porę. Więc teraz będę musiał ich stąd zabrać, przyzwoicie urządzić, wynająć mieszkanie... Lecz na sekundę przed obudzeniem orientuję się, że nie, wszystko inaczej oni chcą tu zostać, patrzą na mnie z obawą — im tu dobrze, woleliby zostać w tym wozie. I budzę się ze śmiechem czy jękiem, z uczuciem, że znam tę pointę. Śniła mi się już kiedyś Sen czy wznowienie snu“(9)
<<<< - Zwykła rzecz choroba
| - Idę Idę - wykrzyknęła >>>>
Kolektory słoneczne |tanie opony |forex